Dodałam następne foty do postu "Graffiti" oraz "Podwórka, domy, my",
zapraszam do oglądania.
Podwórka, domy, my
Emocje
Rodzina
Więzy i więzi
Reporterskim okiem
Pejzaż miejski
Graffiti
Fotografuję już kilkadziesiąt lat, pierwszy kontakt z żywą fotografią miałam jako pięciolatka w ciemni mojego taty. Ten moment zadecydował o moich zainteresowaniach i poniekąd losie. Odbiór wydarzeń obrazem mam wpisany w geny i nie umiem inaczej postrzegać świata :))
piątek, 30 stycznia 2015
wtorek, 27 stycznia 2015
Podwórka, domy, my
Małe podwórka kamienic, zapomniane klatki schodowe, stare bramy, ginąca architektura, chodniki, ściany, detale, wnętrza z ich mieszkańcami, to temat, który można potraktować szeroko.
Szukałam "tego czegoś" na nowych osiedlach, niestety, dusza czy też duch tam nie zamieszkał. Owszem, jest czysto, schludnie, tabliczki informują czego nie należy robić np. jeździć na rowerze, na wrotkach, grać w piłkę, zwierzęta tam nie mają żadnych szans, małe dzieci też. Wytycza im się placyki, ogrodzone ściśle metalowym płotem dla higieny i bezpieczeństwa, oczywiście. W betonowej dżungli nawet ptaki nie śpiewają, bo się je eksmituje w barbarzyński sposób przy ocieplaniu bloków, zaklejając otwory, niejednokrotnie z pisklętami w środku.
Wybrałam miejsca gdzie meble są stare i zniszczone, pali się w piecach, bohaterzy ubrani są niemodnie a w okół ściany pokryte graffiti. Ludzie w tym świecie są skromni, za to mają moc życzliwości i nie są obojętni na otaczający ich świat. Na strychach suszy się cebula, orzechy, kukurydza, spotkać można różne dziwne przedmioty. W tych miejscach spotkałam starych ludzi, wiodących spokojny byt. W nowych gettach (zamknięte osiedla) stary człowiek to brakujące ogniwo. Wszędzie tylko młodzi, aż dziwnie to wygląda.
Koty mają raj, współbytując z ptactwem, psami, gryzoniami. Czasami uda się kotu nawet coś upolować, no cóż, takie to już prawo tego świata.
Szukałam "tego czegoś" na nowych osiedlach, niestety, dusza czy też duch tam nie zamieszkał. Owszem, jest czysto, schludnie, tabliczki informują czego nie należy robić np. jeździć na rowerze, na wrotkach, grać w piłkę, zwierzęta tam nie mają żadnych szans, małe dzieci też. Wytycza im się placyki, ogrodzone ściśle metalowym płotem dla higieny i bezpieczeństwa, oczywiście. W betonowej dżungli nawet ptaki nie śpiewają, bo się je eksmituje w barbarzyński sposób przy ocieplaniu bloków, zaklejając otwory, niejednokrotnie z pisklętami w środku.
Wybrałam miejsca gdzie meble są stare i zniszczone, pali się w piecach, bohaterzy ubrani są niemodnie a w okół ściany pokryte graffiti. Ludzie w tym świecie są skromni, za to mają moc życzliwości i nie są obojętni na otaczający ich świat. Na strychach suszy się cebula, orzechy, kukurydza, spotkać można różne dziwne przedmioty. W tych miejscach spotkałam starych ludzi, wiodących spokojny byt. W nowych gettach (zamknięte osiedla) stary człowiek to brakujące ogniwo. Wszędzie tylko młodzi, aż dziwnie to wygląda.
Koty mają raj, współbytując z ptactwem, psami, gryzoniami. Czasami uda się kotu nawet coś upolować, no cóż, takie to już prawo tego świata.
sobota, 24 stycznia 2015
czwartek, 22 stycznia 2015
poniedziałek, 12 stycznia 2015
Graffiti
Etykiety:
artysta uliczny,
eksperyment,
graffiti,
Miasto,
młodość,
reportaż,
ulica,
wydarzenia,
zdjęcia z komórki,
życie
Subskrybuj:
Posty (Atom)







































